Byle do zaśnięcia. 2011-05-03 13:04:31

Obudziłem się. Znowu. Nie dostałem więc podczas snu zawału serca, ani wylewu, dom się nie spalił albo nie zawalił zmiażdżając moje ciało. Oznacza to, że trzeba przeżyć kolejny dzień. Sił już brakuje. Chęći skończyły się już dawno. Zalet na horyzoncie nie widzę, brak też perspektyw do zmiany horyzontu. Tak bardzo chciałbym nie czuć. Tak bardzo chciałbym zostac powołanu już przed Majestat ostateczności. Wszystko staje się taki obojętne i bez polotu. Dopiero początek dnia. Zanim znowu zasnę czeka mnie jeszcze wiele godzin. Może lampką wina, lub butelką skrócę sobie oczekiwanie nocy. Nie sprawdzam już błędów. Ortografów ani literówek i znaków interpukncujnych, bo nie chce się. Niebaem blog skasuję i puszczę w niepamięć.

skomentuj (0)

OSTATECZNE UKOJENIE 2011-03-06 15:53:59

Spotkałem wieczny spokój, był bardzo blisko. Sięgnąłem jego dłoń i położyłem ją na sobie. Kazał mi spojrzeć prosto w oczy i zapytał czy na pewnio... Dłoń lekko uciskająca mój brzuch pachniała NICZYM, choć jej woń unosiła się dookoła mnie.... Myślałem co odpowiedzieć. Myślałem o moich planach, ambicjach, o moim kapitale zawodowym i intelektualnym, o dobrach materialnych, o mojej ciekawości świata. Dopiero Kiedy pomyślałem O Michale i Martynie zaprzeczyłem. Odtrąciłem jego dłoń i schowałem do kuchennej szuflady. Byłem tak blisko, ale jak się okazuje jest jeszcze sens w moim życiu...

skomentuj (0)

Księga Gości